Sprawy frankowe – w czym rzecz?

Sprawy frankowe – w czym rzecz?

Sprawy frankowe – w czym rzecz?

Kwestie związane z umowami frankowymi od wielu lat są niezwykle popularne. Już same początki zawierania tych umów budziły skrajne emocje. Aktualnie atmosferę wokół nich dodatkowo podgrzewają odbite szerokim echem wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (jak w sprawie państwa Dziubak), czy orzeczenia sądów w Polsce, które coraz częściej stają po stronie kredytobiorców.

Umowy nie tak atrakcyjne

Popularność tych umów wynikała z kilku czynników. Jednym z nich było to, że kredyt udzielany w złotówkach, spłacany miał być również w złotówkach, ale w wysokości ustalonej w oparciu o indeksację bądź denominację do waluty  obcej. Przy tego typu kredytach możliwe było korzystanie ze stopy procentowej LIBOR, (London Interbank Offer Rate) zamiast WIBOR  (Warsaw Interbank Offer Rate), używanej przy kredytach w walucie krajowej na polskim rynku międzybankowym, dzięki czemu kredytobiorcy teoretycznie mogli korzystać z korzystniejszych i stabilniejszych stawek oferowanych przez pierwszy z nich. Ponadto co istotne, przy kredycie denominowanym do CHF można było uzyskać lepszą zdolność kredytową aniżeli przy kredycie w PLN.

W okresie wzmożonego zawierania tych umów kurs franka szwajcarskiego był na stosunkowo niskim poziomie i nie ulegał znacznym wahaniom. Sprawę ułatwiał też fakt, że kredytobiorcy nawet w przypadku dużego kredytu nie musieli dysponować wkładem własnym na odpowiednio wysokim poziomie. Okoliczność ta była skuteczną zachętą do podpisania umowy. Dla części z klientów była to też jedyna możliwość dla ziszczenia się ich planów o posiadaniu własnego M4.

Co istotne, wysokość rat w kredycie frankowym w początkowym okresie była dużo niższa niż w kredytach w walucie polskiej, stąd też kwestia ta budziła i dalej budzi skrajne emocje w społeczeństwie.

Jednakże tak wydawać by się mogło korzystne warunki spłaty kredytu były jedynie iluzją, która wyszła na jaw w momencie światowego kryzysu gospodarczego w drugiej połowie 2007 r. oraz podniesienia przez Szwajcarski Bank Narodowy kursu wymiany franka. W wyniku tych wydarzeń raty, które kredytobiorcy mieli spłacać rosły w zastraszającym tempie, wbrew wcześniejszym zapewnieniom banków, że wahania te mogą być niewielkie.

Oprócz wysokości rat dla kredytobiorców istotnym problemem stało się to, że o ile w przypadku kredytu złotowego wraz ze wzrostem oprocentowania rośnie rata spłaty kredytu, a saldo zadłużenia pozostaje bez zmian, to w przypadku kredytów frankowych razem ze wzrostem raty rośnie saldo zadłużenia, które mogło nie mieć końca. Oznaczało to, że pomimo wpłacania wysokich kwot do banków, w rzeczywistości kredytobiorcy nie uwalniali się od długu. O ryzyku tym kredytobiorcy zazwyczaj nie byli prawidłowo informowani, co podkreślił TSUE wypowiadając się na korzyść konsumentów (vide: wyrok TS z 20.09.2017 r., C-186/16, nr 9, poz. I-703.)

Wzrost kursu franka szwajcarskiego był punktem zwrotnym w popularności kredytów udzielanych w tej walucie. Prawdziwy problem tkwił jednak w samych umowach zawieranych z bankami, które od samego początku zawierały klauzule budzące wątpliwości co do ich skuteczności a nawet czyniły całą umowę nieważną.

Klauzule niedozwolone w umowach frankowych

Istotne jest, że umowy frankowe nie były indywidualnie uzgadniane z kredytobiorcami, a zatem zawierane były według wzorca umownego. Zgodnie z art. 3851 § 1 kodeksu cywilnego (dalej k.c.) „Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny”.

A także art.  3851 § 3 k.c.: „Nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta”.

W umowach zawierano podwójne klauzule waloryzacyjne. O ile wypłata kredytu, jak i jego spłata odbywała się w złotówkach, to przez narzucane konsumentom tabele kursów bankowych, w których kursy arbitralnie ustalały same banki, kredytobiorcy nie posiadali wiedzy na temat tego jak kształtuje się ich zadłużenie oraz jakich rat mają się spodziewać w kolejnych miesiącach. Sednem problemu jest fakt, że konsument nie miał żadnych narzędzi kontroli wysokości ustalanych kursów i musiał podporządkować się decyzji banku niezależnie od tego czy te kursy były rynkowe czy nie.

Przykład z umowy „Raty kapitałowo-odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu wg kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej BRE Banku S.A., obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50

Kredyty indeksowane w obcej walucie co do zasady nie są czymś niewłaściwym czy niedopuszczalnym w prawie polskim. W zasadzie głównym zastrzeżeniem względem kredytów frankowych jest niejasny i niemożliwy do zweryfikowania sposób wyliczania przez Bank kursu, według którego kredytobiorcy mieli spłacać swój kredyt. Wyliczenia te nie wynikały z regulaminu ani z umowy, tabele kursowe również były niewystarczające (vide Wyrok SA w Katowicach z 8.03.2018 r., I ACa 915/17, LEX nr 2475090).

Kariera kredytów frankowych była i jest burzliwa. Z ulubieńca Polaków frank szwajcarski stał się symbolem nieuczciwości banków i dla wielu symbolem końca marzeń o uwolnieniu się od spirali kredytu.

W naszym cyklu artykułów postaramy się przeprowadzić Was przez wszystkie zasadzki, które banki zastawiły w umowach kredytowych.